SZEREG DZIEŁ INTERAKTYWNYCH

W ciągu ostatnich kilku lat powstało szereg dzieł interaktywnych wyrastających właśnie ze wskazanych wyżej badań. Żadne z nich nie stawia nas jeszcze wobec rzeczywiście sui generis żywego (o wyso­kim stopniu niezależności bytowej) i inteligentnego (o zaawansowa­nych umiejętnościach rozwiązywania problemów i adaptacji do zmieniających się kontekstów) sztucznego stworzenia. Jednak kolej­ne dzieła Christy Sommerer i Laurenta Mignnoneau, Michaela Tołsona, czy też Simona Penny zdecydowanie kierują się w tym kierunku, przynosząc nam doświadczenie kontaktu z samodzielnie reagującymi na nasze zachowania istotami, bądź wrażenie obcowania z niezależ­nie egzystującymi światami. Także i w dziedzinie sztuki Internetu spotykamy dzieła tego ro­dzaju. Szczególnie interesującym przykładem takiej realizacji jest TechnoSphere (adres: http://www.lond-inst.ac.uk/technosphere/in- dex.html), wspólne dzieło grupy: Andrew Kind, Jane Prophet, Julian Saunderson, Gordon Selley oraz Tony Taylor-Moran. Praca ta – do­stępna poprzez World Wide Web – pozwala użytkownikom Interne­tu budować z dostarczonych elementów sztuczne stworzenia. Raz stworzone bytują one w sposób quasi-samodzielny w wirtualnych przestworzach: trwają, tworzą nowe generacje podobnych stworzeń, „umierają”. Ich twórcy/użytkownicy otrzymują informacje (e-mail) o wszystkich tych ważnych wydarzeniach z życia stworzonych przez siebie i opatrzonych imieniem istot. TechnoSphere stwarza również jeszcze inną płaszczyznę komunikacji: pomiędzy różnymi użytkow­nikami, którzy przyczynili się do powstania sztucznych stworzeń wchodzących następnie – już niezależnie od zachowań swych twór­ców – we wzajemne relacje. Zgodnie bowiem z charakterem swego medium dzieła net art rozwijają przede wszystkim swoje aspekty ko­munikacyjne.

SZTUCZNE ŻYCIE

Myśląc o autoekspresji w net art nie należy więc zapominać, iż faktem pierwotnym jest (współ)twórcza aktyw­ność odbiorcy-użytkownika, który wespół z artystą konstruuje prze­strzenie komunikacji, i który poprzez tę swoją działalność właśnie pozwala artyście zabrać głos. Ekspresja w Internecie jest ekspresją in­teraktywnej komunikacji. W dyskusjach na temat interaktywności nader często podnosi się problem granic twórczej aktywności odbiorcy/użytkownika sztuki hi- pertekstualnej. Sceptycy utrzymują, iż odbiorca taki jest w istocie je­dynie swoistym przedłużeniem komputera, wykonawcą poleceń arty­kułowanych przez program (a wcześniej ułożonych przez jego autora). Twierdzą, że wolność podejmowania decyzji jest złudzeniem, a tak zwana interaktywność jest w gruncie rzeczy interpasywnością. Zauważają też jednak zarazem, iż rozwój technologii sztucznego ży­cia i sztucznej inteligencji stwarza zupełnie nowe perspektywy dla sztuki interaktywnych mediów. W ich wyniku bowiem odbiorca zy­skuje partnera interakcji, który jest potencjalnie zdolny do uwolnienia się spod kontroli programisty i podjęcia działań do pewnego stopnia nieprzewidywalnych. Interakcja z takim partnerem pogłębia zarówno kreacyjność zachowań odbiorczych, jak i komunikacyjny charakter sztuki interaktywnej. Równocześnie też jego pojawienie się i postęp w warunkujących go badaniach, to kolejne elementy rozwijającego się nowego układu biocywilizacyjnego – ery post-biologicznej.

PERFORMIZACJA NET ART

Owo przesunięcie sztuki Internetu ku wymiarowi temporalnemu jest jednym z przejawów postępującej performizacji praktyk siecio­wych. Coraz częściej bowiem współczesne realizacje net art (WWW) przyjmują postać tekstualno-performatywną. Są propozycją udziału w grze artystycznej, we wspólnej aktywności tworzenia baz danych, wspólnym pisaniu, etc. Performizacja net art nie jest zjawiskiem przypadkowym. Jawi się raczej jako zjawisko w pewnym sensie naturalne, motywowane przez charakterystykę medialną tej sztuki. Jest ona bowiem, jak już stwierdziłem, w pierwszej kolejności procesem komunikacyjnym, a nie produkowaniem obrazów czy tekstów.Charakter komunikacji inicjowanej za pośrednictwem strony in­ternetowej – Website  można opisać poprzez równoczesne odwołanie do dwóch modeli komunikacyjnych: pośrednią komunikację interper­sonalną, oraz komunikację intrapersonalną. Ta druga – choć ma cha­rakter swoistego procesu wewnętrznego, rozgrywającego się pomiędzy Ja osobowym i Ja społecznym – realizuje się w procesie in­terakcji ze stroną internetową. W wyniku tego procesu pojawia się nowy byt – upodmiotowiona wersja tegoż Website, ale to nie ona, lecz sam ów proces komunikacji/interakcji/upodmiotowienia jest podsta­wowym aspektem net art w wymiarze komunikowania intrapersonal- nego. Natomiast pośrednia komunikacja interpersonalna, w istocie ugruntowana w poprzedniej, jest zarazem modelem artystycznej autoekspresji w Internecie.

ESTETYKA NET ART

Spośród estetycznie istotnych ontycznych wymiarów realizacji net art wskazuje się najczęściej ich charakterystykę przestrzenną. Cy­berprzestrzeń jako lokalizacja artystycznej aktywności cyfrowej do­czekała się już licznych opracowań. Mniejszą uwagę poświęcano dotąd czasowemu wymiarowi sztuki Internetu, o co dopominała się ostatnio Marlena Corcoran, zwracając uwagę, iż jeśli rozwój net art, w tym szczególnie wyłonienie się WWW można uznać za przesunię­cie od cyfrowego obiektu-dzieła sztuki do cyfrowej aktywności arty­stycznej, to nie przestrzeń a właśnie czas staje się najważniejszym komponentem nowej sytuacji twórczej. Czas po zalogowaniu w Sieci jest potocznie odczuwany przede wszystkim jako czas tracony, pod­czas gdy w istocie jest on koniecznym wymiarem wszelkiej cyfrowej działalności sieciowej konstruującym nasze życie w Internecie. Este­tyka net art może być w tej perspektywie określona jako estetyka sprowadzania danych (aesthetics of downloading). Refleksja nad charak­terem aktywności internetowej każe przyznać słuszność obserwacji Corcoran, iż nasza percepcja sieciowa częściej bądź dłużej skierowana jest właśnie ku procesowi sprowadzania danych, niż ku samemu mo­mentowi finalnemu – sprowadzonemu obrazowi. Nawet wizyta w wirtualnym muzeum, click-wizyta, jak się ją niekiedy nazywa, kie­ruje naszą uwagę w pierwszej kolejności na czasową aktywność przemieszczania się w przestrzeni wirtualnej, a w drugiej, dopiero, na samo muzeum i jego zawartość .

DZIEŁO REALIZOWANE W SIECI

Status ontyczny każdego typu dzieła interaktywnego, sposób, w jaki jest ono udostępniane odbiorcy, jego specyficzne środowisko i  wynikające zeń właściwości wytwarzają szereg jego odmienności w stosunku do sztuki tradycyjnej.Dzieło zrealizowane w sieci komputerowej jest zupełnie inne niż klasyczne twory artystyczne przede wszystkim dlatego, iż powstaje nie jako solidna forma materialna, lecz w postaci cyfrowej, jako (au­diowizualna informacja, spotencjalizowana w przestworzach wirtu­alnych i udostępniana jedynie na ekranie/ekranach komputera (bądź w postaci projekcji danych komputerowych). Podkreślam – udostęp­niana, gdyż w przypadku net art nie możemy mówić o konkretnym bytowaniu dzieła, o takiej lokalizacji, jaka jest właściwa przedmioto­wym dziełom sztuki. Dzieło sztuki Internetu nie pojawia się na ekra­nie komputera, ani też, tym bardziej, nie jest tożsame z widniejącym tam obrazem. Ten ostatni jest bowiem jedynie inicjatorem bądź też promotorem kolejnego etapu interaktywnej komunikacji.Net art doprowadza do skrajności komunikacyjny charakter sztuki interaktywnej. Ta jej właściwość występuje bowiem w niejednako­wym stopniu nasilenia w różnych odmianach interaktywnych me­diów. Komunikacyjny prymat net artu każe więc w nim także widzieć najbardziej zaawansowany rodzaj sztuki interaktywnej, najbardziej reprezentatywną część cyberkultury.Procesualna twórczość w Internecie rozwija również (często w sposób ekstremalny) rozmaite właściwości, które już wcześniej przyniosły sztuce media (stare, to znaczy nieinteraktywne). Chodzi tu przede wszystkim o zatarcie wyrazistości oraz specyficzności arty­stycznej i, w konsekwencji, o zbliżenie do innych pozaartystycznych form ludzkiej aktywności (społecznej, naukowo-poznawczej, etc.).

OBIE PROCEDURY

Obie te procedury powinny być w jakiejś mierze weryfikowalne. Ponadto, zarówno analiza, jak i interpretacja zakładają – bodaj ograniczoną – niezmienność badanego obiektu, trwałość jego znaczenia. Żaden z tych wymogów nie może być jednak spełniony przez dzieło konse­kwentnie interaktywne. Trwa ono bowiem wtedy tylko, kiedy zacho­dzi proces interakcji. Kolejne zaktywizowanie hipertekstu, nawet przez tego samego odbiorcę, jako nowy proces komunikacyjny po­wołuje do istnienia nowe, tożsame z nim dzieło. Zarówno analiza, jak interpretacja tak rozumianego dzieła muszą być równoległe do proce­su jego odbioru, jego (współ)kreacji. Mówiąc dokładniej, muszą się w nim zawierać. Odbiór, kreacja, analiza i interpretacja stapiają się w jednym i tym samym procesie twórczej komunikacji.Powyższe stwierdzenia nieuchronnie prowadzą do pytania o status artysty w kulturze mediów interaktywnych. Nie ulega bowiem wątpli­wości, iż charakter tych mediów stwarza bardzo konkretne wyzwania zarówno dla odbiorcy, jak i dla twórcy (artysty). Ten ostatni wkraczając w domenę interaktywności musi spróbować znaleźć dla siebie pozycję, która pozwoli mu zachować, o ile oczywiście jest to jego pragnieniem, możliwość ekspresji i budowania przekazów autorskich. Taka możli­wość istnieje również w sztuce interaktywnej. Wytwór artysty – kon­tekst interakcji odbiorczej powinien w takim przypadku stać się koniecznym, strukturalnym, sensotwórczym i wartościotwórczym układem odniesienia dla wspomnianego wytworu interakcji odbior­czej, stać się jego metadyskursywnym dopełnieniem. I przede wszyst­kim powinien stać się źródłem i trwałą ramą komunikacji.

 

DOMENA SZTUKI INTERAKTYWNEJ

Można by zatem uznać – i byłoby to twierdzenie o wiele bardziej zasadne niż poprzednie – iż gdyby chcieć utożsamiać dzieło z tek­stem, to w przypadku sztuki interaktywnej w ogóle nie mamy do czynienia z dziełem. I musimy wobec tego zdecydować czy uznać za dzieło hipertekst (ale byłoby to dzieło w ogóle nie dające się ująć w doświadczeniu estetycznym), czy zgodzić się z werdyktem mówią­cym o nieistnieniu interaktywnego dzieła, czy wreszcie przyjąć, ta perspektywa wydaje się najwłaściwsza, iż sztuka interaktywna po­wołuje do istnienia nowy typ dzieła sztuki. Dzieło takie uobecnia się jedynie w trakcie interakcji odbiorczej (twórczo-odbiorczej) i nie jest tożsame z rezultatem kreacyjnych działań artysty. Nie jest też inter- subiektywnie tożsame; każdy odbiorca obcuje bowiem z niepowta­rzalnym rezultatem własnej interakcji. Dzieło takie nie ma więc charakteru przedmiotowego. Jest ono w istocie złożonym procesem komunikacji, w której uczestniczą w różny sposób i w różnym wy­miarze zarówno artysta, jak i odbiorca, bądź odbiorcy. W domenie sztuki interaktywnej posługującej się strukturą hiper­tekstu zupełnie inaczej przedstawia się więc także problematyka ana- lityczno-interpretacyjna. Trudno bowiem mówić o (tradycyjnie pojmowanej) analizie zjawiska, które istnieje jedynie w trakcie proce­su komunikacji i które właściwie jest tożsame z owym procesem. Tra­dycyjna analiza zakłada bowiem jakąś trwałość badanego dzieła, powtarzalność procesu jego doświadczania, możliwość powrotu do analizowanego przedmiotu. To samo dotyczy też interpretacji.

STRUKTURA HIPERTEKSTU

To właśnie struktura hipertekstu – wraz z materiałem, który ją wypełnia (w za­leżności od rodzaju medium są to obrazy, teksty, dźwięki, bądź wszystkie razem) – jest przedmiotem twórczej pracy artysty.Hipertekst, jako taki, nie jest jednakże przedmiotem percepcji ani też w ogóle obiektem doświadczenia odbiorcy. Jest wyłącznie kon­tekstem tego doświadczenia. Charakterystyka technologiczna (wła­ściwości używanego medium) pozostające do dyspozycji artysty tworzącego hipertekst wyznaczają – jako standartową – sytuację od­biorczą, w której użytkownik hipertekstu stawiany wobec kolejnych konieczności dokonania wyboru i aktualizacji wyselekcjonowanych w ten sposób elementów wykorzystuje jedynie określoną, czasami bardzo niewielką cząstkę potencjalnych możliwości. Suma tych wszystkich wyborów wyznacza dzieło – wspólny wytwór artysty (dostarczył tworzywa oraz reguł wyboru i konstrukcji) i odbiorcy (do­konał selekcji tworzywa, określił przebieg procesu odbiorczego oraz stworzył strukturę dzieła – obiektu percepcji). Chciałoby się rzec, iż interakcja z hipertekstem zamienia go w tekst. Finalnym jej rezultatem jest bowiem zawsze zamknięta, ostateczna struktura – rezultat dokonanych wyborów. Stwierdzenie takie byłoby jednak błędne. Odbiorca-użytkownik hipertekstu, który percypuje rezultat swej interakcji – dzieło, doświadcza zarazem swo­ich własnych wyborów, jak również – ich kontekstów. Gdy w wybra­nym momencie uznaje swą nawigację za ukończoną, a jej rezultat za finalne dzieło, doświadcza także (mogąc to sobie także uświadomić) należącą do istoty sztuki interaktywnej niedokończoność, nieostateczność.

INTERAKTYWNOŚĆ

Ta ostatnia faza może mieć rozma­ity przebieg, w rozmaity sposób może nas angażować, wyzwalać przeróżne wartości i sensy, dosłowne lub metaforyczne – a wszystko to razem współokreśla strukturę i charakter realizacji oraz jej ogólną wartość. Dzieło takie istnieje w postaci wizualnego (potencjalnie au­diowizualnego) hipertekstu: formy złożonej, wielowarstwowej i  oczekującej na naszą interwencję. Percepcja dzieła ulokowanego w sieci komputerowej przybiera w związku z tym formę interaktyw­nej nawigacji przez jego wirtualne wymiary. Zbierzmy tym razem pojęcia, przy pomocy których możemy cha­rakteryzować rozwiniętą postać net artu – WWW art. Do kategorii tych należą: decentryzacja, interaktywność, wirtualność, hipertekst oraz nawigacja.Interaktywność wydaje się podstawową jakością strukturalną net art. . Kształtuje ona zarówno substancjalny, jak i semantyczny status dzieła umiejscowionego w Internecie. Towarzyszy jej, jako konieczne dopełnienie, hipertekstualność. Tekst, bowiem, niezależnie od tego, jak dalece złożona jest jego wewnętrzna organizacja, zawsze propo­nuje określony (linearny) kierunek (drogę) jego poznawania. Tę me­todę interpretacji nazywamy lekturą. Z perspektywy artysty/nadawcy tekst jest formą służącą transmisji, a nie – interakcji. Jako finalny pro­dukt lektury czeka bowiem na swego odkrywcę sens dzieła (tekstu) wyłania się ukryta dotąd perspektywa jego całości – wytwór arty­sty. Hipertekst, natomiast, wielopoziomowa i wieloelementowa struktura nie determinuje ani też nie uprzywilejowuje żadnego kie­runku percepcji (i odpowiednio: rozumienia). Wędrówkę poprzez strukturę hipertekstową określa się mianem nawigacji.

ROZWINIĘTA POSTAĆ NET ART

World Wide Web, czyli Sieć Ogólnoświatowa (zwana też Globalną Pajęczyną), zbudowana dzięki ułożeniu przez Tima Berners-Lee w 1990 roku języka HTML, stała się, pomimo swej niedługiej historii, jeśli nie najważniejszym, to niewątpliwie jednym z najważniejszych współcześnie systemów globalnej komunikacji komputerowej. Umożliwia interaktywne docieranie do różnego rodzaju obiektów cyfrowych umieszczonych w Sieci. Interaktywny charakter tego kon­taktu stwarza możliwość rozbudowywania tych obiektów o dodat­kowe elementy strukturalne, co czyni odbiorców-użytkowników potencjalnymi współautorami tych realizacji.Sztuka realizowana w systemie WWW nie jest przeznaczona do prezentacji typu wystawowego. Pozostawałoby to, skądinąd, w sprzeczności z samą ideą Internetu, wyrastającą z myślenia o    świecie zdecentralizowanym, w którym dostęp do potrzebnych in­formacji (i ich różnych form skupienia, także tych, które uważamy za sztukę) nie jest w żaden sposób limitowany, lecz jest możliwy do przeprowadzenia z nieograniczonej ilości miejsc, z których każde zaj­muje taką samą pozycję w – i wobec – Sieci. To, co jest w tym przy­padku przedmiotem kształtowania artystycznego istnieje – i to tylko potencjalnie – jedynie w wirtualnych przestworzach telekomunika­cyjnych. Dotarcie do dzieła oraz jego odbiór odbywa się więc po­przez włączenie do Internetu (zalogowanie się w Sieci), skierowanie się pod adres (URL), jaki posiada poszukiwana realizacja i aktywne, interaktywne zapoznanie się z nią.